in

Kiedy rządziła Nokia 3310 nie potrzebowaliśmy tych trzech gadżetów

Wygodnie nam w dzisiejszych czasach – nosimy w kieszeni potężne komputery, z których da się robić zdjęcia i nawet dzwonić. Dzięki smartfonom cały świat wydaje się skrywać pod palcem, a każdą informację można zweryfikować w minutę. Sprzęty te jednak idealne nie są i wciąż w kilku elementach przygrywają ze stareńkimi Nokiami, których królem była jedna-jedyna Nokia 3310.

W świecie technologii z pozycji lidera spada się jednak w zawrotnym tempie. Mimo to warto trochę docenić minione czasy, kiedy nie Koreańczycy, Chińczycy czy Amerykanie, a Finowie wyznaczali trendy w rozwoju telefonów komórkowych. Tak jak sugeruje tytuł wpisu – tamtejsza Nokia 3310 nie potrzebowała dodatkowych gadżetów, które dziś biją rekordy popularności nie tylko wśród młodzieży szkolnej. O jakie trzy akcesoria chodzi? Oczywiście o:

Kijek do selfie

Nie mam nic przeciwko temu, że Internet jest bardziej wypełniony zdjęciami pięknych ludzi niż dziesięć lat temu. Mimo to, kijki do selfie wydają mi się nieprzerwanie śmieszne i tego chyba nic już nie zmieni. Ten wynalazek czasów iPhone’a spowodował już sporo śmierci i jeszcze więcej kontuzji, ale czego się nie zrobi dla odpowiednio ujętego dziubka? Dobra, już nie narzekam – niech każdy bawi się jak lubi. Nokia 3310 jednak takich rzeczy nie miała. A szkoda bo mogłaby wtedy służyć np. jako kij golfowy.

Powerbank

Banki pamięci przeżyły prawdziwy boom rok temu, gdy świat opanował szał na łapanie stworków w Pokemon Go. Przy obecnej technologii są nieocenionym gadżetem dla każdego kto może znaleźć się w „niebezpieczeństwie” bycia cały dzień bez dostępu do gniazdka z prądem. Każdy wyjazd wakacyjny, służbowy czy też dłuższa trasa pociągiem są teraz obowiązkowo poprzedzone naładowaniem powerbanka. I w sumie trudno się dziwić – aplikacje wymagają przecież coraz więcej mocy, ekrany telefonów mają kosmiczne rozdzielczości, a baterie są niemal takie same od lat. A z Nokią 3310 to można było jechać na tydzień pod namiot i niczym się nie martwić.

Szkło hartowane i etui

Kiedy „stara Nokia” spadała na podłogę należało się modlić, by parkiet to wytrzymał. Kiedy smartfon spada na podłogę oceniamy tylko jaka będzie pajęczynka na jego ekranie. Nawet wkładając telefon do kieszeni trzeba uważać, by przypadkiem nie było w niej wtedy kluczy i innych twardych elementów bo często zostawiają one trwałe pamiątki na naszych wyświetlaczach. Co prawda etui ochronne to nie jest żaden nowy wynalazek, ale kiedy pierwsze komórki wkraczały do naszych domów to był to raczej „gadżet dla taty” i wszyscy inni biegali dookoła bez jakichkolwiek osłonek na telefony. Wtedy nie były one absolutnie potrzebne.

Twitter chce rozwiązać swe problemy płatną subskrypcją – to nie może się udać

W Seattle stworzono telefon działający bez baterii – ile żyć uratuje?