in

W Seattle stworzono telefon działający bez baterii – ile żyć uratuje?

Trudno o bardziej irytujący element korzystania ze współczesnych telefonów niż konieczność ładowania ich co dzień. Problem ten da się jednak rozwiązać i łączyć się z innymi ludźmi, z każdego miejsca świata, z urządzenia niewyposażonego w baterie. Naukowcy z Seattle udowadniają, że wystarczy do tego naprawdę mały kawałek elektroniki.

Stan Waszyngton, uczelnia Paul G. Allen School of Computer Science & Engineering. To tutaj powstał telefon pozbawiony konwerterów analogowo-cyfrowych. Inaczej mówiąc – elementów, które zabierają najwięcej energii podczas rozmów. Naukowcy zastąpili je układem, który zmienia wibracje głosu i używa ich do kodowania mowy. Co prawda nie pozwala to na swobodną rozmowę (należy trzymać odpowiedni układ, by móc wysłać dźwięk), ale otrzymujemy urządzenie, które całą potrzebną mu energię pobiera z otaczającego nas promieniowania elektromagnetycznego.

Działa to tak:

Oczywiście jesteśmy jeszcze bardzo daleko od tego, by taki sprzęt znalazł się w sprzedaży i mógł zostać wykorzystany na szeroką skalę, ale perspektywa jest bardzo obiecująca. Przypomina to ideę Raspberry Pi – taniego, podstawowego komputera, który byłby w zasięgu finansowym dosłownie każdego.

Wspomaganie takich wynalazków i ich rozwoju powinno stanowić dla nas priorytet. Coraz silniej zinformatyzowany świat będzie z czasem wykluczał z siebie każdego kto nagle będzie „niedostępny”. Dzięki podobnym inicjatywom możemy z tym walczyć. I choć prosty telefon, przypominający rozebrane Tamagochi, nie zamówi nam Ubera to po normalne Taxi dodzwoni się bez problemu. Nie wspominając już o sytuacjach alarmowych, w których inne sprzęty mogłyby nas zawieść.

Kto na tym zyska?

Podstawową kwestią jaka może blokować rozwój telefonu bez baterii będzie zapewne „jak na tym zarobić?”. Nie będzie to przecież żadna konkurencja dla smartfonów, ani też atrakcyjny gadżet dla osób cieszących się wygodnym życiem w dużych miastach.

Jeżeli nikomu nie będzie się chciało zainwestować w ten pomysł, i pozostanie on przedmiotem akademickich badań, to poza techniczną ciekawostką niewiele zyskamy. A korzystanie z takich urządzeń na pewno mogłoby pomóc ludziom z wielu zakątków świata. Zanim jednak pomysł się wykrystalizuje i mogłaby ruszyć produkcja, to ktoś musiałby w to mocno uwierzyć. Choć bardzo możliwe, że się mylę i szybciej niż myślimy telefon bez baterii zostanie dołączony jako dodatek do jakiegoś pisma technologicznego, tak jak wspomniane wyżej Raspberry Pi zostało niegdyś dodane do każdego egzemplarza The MagPi (dokładnie do wydania #40, na grudzień 2015).

Kiedy rządziła Nokia 3310 nie potrzebowaliśmy tych trzech gadżetów